Zarząd wydał 80 000 zł na szkolenie z prezentacji. Uczestnicy wrócili zadowoleni, NPS 7/10, trener dostał dobrą ocenę. Tymczasem trzy miesiące później na spotkaniu z zarządem pojawiają się te same chaotyczne slajdy co przed szkoleniem, a uczestnicy wcale nie tworzą prostych i jasnych komunikatów.
Jeśli to brzmi znajomo, to dlatego że ten scenariusz powtarza się w wielu firmach, które inwestują w szkolenia z prezentacji. Nie dlatego że uczestnicy są leniwi albo trener był słaby. Powód jest inny i wynika najczęściej z niedostosowania agendy do specyfiki funkcjonującej w firmie.
Co nie jest, a co powinno być przedmiotem szkolenia
Większość trenerów skupia się na tym, co widać na scenie: kontakt wzrokowy, pewność siebie, modulacja głosu. To umiejętności przydatne przy konferencji dla 300 osób. Tymczasem 90% prezentacji biznesowych dzieje się w sali konferencyjnej, dla pięciu osób, przy laptopie. W trybie hybrydowym. Z udostępnionym ekranem i mikrofonem z laptopa. Zupełnie inny kontekst – i trenerzy, którzy projektują swoje warsztaty pod scenę, po prostu go nie adresują.
I tu leży sedno problemu, o którym rzadko się mówi wprost: większość dostępnych na rynku szkoleń z prezentacji to tak naprawdę szkolenia z przemawiania. Z tego jak stać, jak gestykulować, jak opanować tremę przed dużą widownią. Tymczasem menedżer w globalnej korporacji nie potrzebuje umieć przemawiać na TEDx. Potrzebuje umieć w 10 minut przedstawić zarządowi rekomendację, która doprowadzi do decyzji. To kompletnie inne zadanie, które wymaga kompletnie innych umiejętności – struktury myślenia, jasnej narracji, slajdów które działają na małym ekranie w Teamsie, nie na rzutniku w sali konferencyjnej hotelu.
Mierzymy satysfakcję, nie zmianę
Po szkoleniu wysyłamy ankiety. Uczestnicy zaznaczają 4/5. Trener dostaje dobrą ocenę. Dział rozwoju i szkoleń raportuje sukces.
Ale nikt nie porównuje prezentacji sprzed i po szkoleniu. Nikt nie sprawdza, czy spotkania decyzyjne są krótsze. Nikt nie mierzy, czy oferty dla klientów są czytelniejsze. Kirkpatrick stworzył cztery poziomy oceny szkoleń w 1959 roku – w większości firm zatrzymujemy się na pierwszym. Tymczasem to czwarty poziom - wpływ na wyniki biznesowe - jest tym o które pyta zarząd trzy miesiące po szkoleniu. I właśnie wtedy dział rozwoju i szkoleń ma do dyspozycji tylko liczby frekwencji i uśmiechnięte ankiety.
Warto zatem zanim w ogóle zaczniemy szukać trenera, ustalić wskaźniki zmiany. Zebrać materiał "przed": nagrać jedną prezentację, zrobić zdjęcia slajdów, zmierzyć czas trwania typowego spotkania decyzyjnego. Bez punktu odniesienia nie wiadomo później, czy cokolwiek się zmieniło. A bez tego dział rozwoju i szkoleń nie ma czym odpowiedzieć, gdy zarząd pyta o wyniki.
Szkolenie nie zmienia nawyków, jeśli środowisko zostaje takie samo
Nawet dobrze zaprojektowane szkolenie nie zmieni nawyków, jeśli firma wraca do tych samych rytuałów co przed nim. Przełożony uczestnika nie wie, czego tamten się uczył i czego może od niego oczekiwać. Template slajdów w firmie jest taki sam. Kultura spotkań taka sama. W takim środowisku nowe umiejętności po prostu nie mają gdzie się zakorzenić. A dział rozwoju i szkoleń zostaje z ładnym NPS-em i brakiem realnej zmiany.
Warto pomyśleć o spotkaniu follow up trenera z uczestnikami lub otoczeniu uczestników opieką metroingową. Naszym standardem po każdym szkoleniu jest to, że każdy uczestnik szkoleń z prezentacji, szkoleń ze storytellingu i szkoleń z komunikacji może w każdej chwili konsultować się mailowo z trenerem. Trener lub jego zespół podpowiadają wówczas uczestnikowi, jak poradzić sobie z trudną sytuacją prezentacyjną, jak poprawić slajdy, lub jak lepiej przygotować się do wygłoszenia prezentacji.
Jak to zmienić – trzy konkretne kroki
Zacznij od diagnozy, nie od agendy. Zanim zamówisz szkolenie, odpowiedz na pytanie: gdzie konkretnie komunikacja blokuje decyzje w Twojej firmie? Spotkania statusowe trwają za długo? Prezentacje dla zarządu nie prowadzą do konkluzji? Oferty dla klientów są niezrozumiałe? Każdy z tych kontekstów wymaga innej agendy i innych ćwiczeń – i przede wszystkim innego trenera, który rozumie specyfikę prezentacji biznesowych, nie konferencyjnych.
Potem ustal wskaźniki zmiany przed szkoleniem, tak jak opisałem wyżej.
I zadbaj o środowisko po szkoleniu – przełożony uczestnika powinien wiedzieć, co było ćwiczone i jak to wspierać w codziennej pracy.
Dlaczego to ważne akurat teraz
Generatywne AI zwiększyło liczbę slajdów i raportów w firmach. Skróciło czas ich produkcji, ale nie poprawiło jakości myślenia ani struktury komunikacji. Zarządy mają dziś więcej prezentacji niż kiedykolwiek i mniej czasu na podjęcie decyzji. W tym kontekście szkolenie z prezentacji, które uczy jak przemawiać na scenie zamiast jak komunikować się w biznesie, to po prostu wyrzucone pieniądze. I żaden ładny NPS tego nie zmieni.
Jeśli chcesz sprawdzić ofertę naszych szkoleń, zajrzyj tutaj i zobacz, jak wyglądają profesjonalne szkolenia z prezentacji.
Piotr Garlej