Słówko "ale" jest kontrowersyjne. Są głosy, by całkowicie z niego zrezygnować, są też głosy z drugiego bieguna - że to świetne słówko wprowadzające do wypowiedzi dynamikę. Gdzie leży prawda?
Prawda leży oczywiście po środku. Słowo "ale" bywa dobre w jednym kontekście, ale psuje komunikację w innym.
Kiedy unikać słowa "ale"?
Przede wszystkim w komunikacji stanowiącej informację zwrotną dla rozmówcy. Na przykład jeśli powiemy: "Zrobiłeś dobrą robotę, ale..." - to obojętne, co powiemy po słowie "ale", wrażenie odbiorcy będzie takie, że wcale tak dobrej roboty nie zrobił. Bo jest jakieś "ale". Podczas udzielania feedbacku słowo "ale" ma niestety moc przekreślania tego, co powiedzieliśmy wcześniej.
Zatem unikajmy sformułowań:
"Masz dobrą prezentację, ale slajdy wymagają dużo większej przeróbki."
"Pracujesz dobrze, ale większą uwagę musisz przykładać do tego, by raporty były przygotowane skrupulatnie i bez błędów."
"Twoje wystąpienie było ciekawe, ale tempo mówienia było zbyt szybkie."
"Projekt jest dopracowany, ale harmonogram mocno się opóźnia."
"Masz świetny kontakt z klientem, ale czasem zbyt łatwo zgadzasz się na ich warunki."
"Zadanie zostało wykonane, ale dokumentacja jest niepełna."
"Twoje pomysły są innowacyjne, ale nie zawsze nadają się do wdrożenia w naszej firmie."
Dużo lepiej zabrzmi, jeśli w powyższych przykładach słowo "ale" zamienimy na słowa "przy czym" albo podobne sformułowania łagodzące efekt przekreślenia wcześniejszych słów:
Masz dobrą prezentację, przy czym slajdy wymagają dużo większej przeróbki.
"Pracujesz dobrze; jedną tylko mam sugestię: większą uwagę musisz przykładać do tego, by raporty były przygotowane skrupulatnie i bez błędów."
"Twoje wystąpienie było ciekawe i myślę, że byłoby jeszcze lepsze, jeśli tempo mówienia byłoby nieco wolniejsze."
"Projekt jest dopracowany, przy czym harmonogram mocno się opóźnia."
"Masz świetny kontakt z klientem, a tym, co pomogłoby Ci zbudować z nimi jeszcze lepsze relacje jest to, by być nieco bardziej asertywnym i nie zgadzać się na ich wszystkie warunki."
"Zadanie zostało wykonane, przy czym dokumentacja jest niepełna."
"Twoje pomysły są innowacyjne, przy czym nie zawsze nadają się do wdrożenia w naszej firmie."
Kiedy warto stosować słowo "ale"?
Ale słowo "ale" to nie wcielone zło, które koniecznie musimy wyeliminować z naszego słownika. W komunikacji biznesowej jak najbardziej ma zastosowanie. W jakich sytuacjach? Przede wszystkim kiedy coś opowiadamy, tłumaczymy, prezentujemy i chcemy wprowadzić do naszej wypowiedzi zwrot akcji. Na przykład:
"Wszystko przebiegało dobrze do momentu, kiedy mieliśmy wszystkie surowce, ale problemy zaczęły się, kiedy zapasy zostały całkowicie wyczerpane."
W tym zdaniu słowo "ale" stanowi moment przełomowy narracji. I taką właśnie rolę pełni słowo "ale" w storytellingu. To najprotszy - mówiąc językiem filmowym - zwrot akcji, jaki możemy zastosować. Dzięki słowu "ale" narracja nie jest płaska, linearna, monotonna, ale meandruje, jest żywa i balansuje pomiędzy jednym kontrastem a drugim. To daje o wiele ciekawsze wrażenia dla odbiorców. Kilka przykładów:
"Wszystko wygląda z pozoru jak należy, ale ukryte problemy czają się tutaj."
"Wydawało się, że klient zaakceptuje ofertę bez zastrzeżeń, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie."
"Zespół był przekonany, że projekt zakończy się sukcesem, ale niespodziewane opóźnienia pokrzyżowały plany."
"Produkt spełnia wszystkie wymagania techniczne, ale nie trafia w potrzeby użytkowników."
"Prezentacja przebiegała płynnie, ale jedno pytanie z sali całkowicie zmieniło jej kierunek."
"Wyniki badań były obiecujące, ale kolejne testy pokazały zupełnie inny obraz."
"Wydawało się, że to koniec historii, ale w rzeczywistości to był dopiero początek."
Schemat jest więc następujący: w pierwszym członie zdania idziemy w określonym kierunku, by z chwilą gdy wypowiadamy słowo "ale" dokonać zwrotu o 90 stopni i zaczynamy iść w zupełnie inną stronę. Takie przeskoki narracji to elementarz sprawnych mówców. Hollywoodzcy scenarzyści są w tym mistrzami: co chwilę wprowadzają do narracji filmowej zwrot akcji, którego nie spodziewa się widz. To tworzy napięcie, zaskoczenie i nieodpartą chęć oglądania dalej. Ta technika może być stwosowana także w świecie prezentacji.
Bardzo łatwo poznać, czy prezentacja jest wartka i pełna zwrotów akcji, czy też monotonna, z płaską narracją. Wystarczy policzyć słowa "i" oraz "ale". Jeśli w wypowiedzi jest nadmiar słów "i" - oznacza to najprawdopodobniej, że w prezentacji jest dużo wątków linearnych. Prezenter dodaje w ten sposób kolejne porcje informacji, ale najgorsze jest to, że wątki te trudno ze sobą łączyć. Z łącznikiem nie zazębiają się. Są tylko zlepkiem kolejnych informacji.
Słowo "ale" wprowadza dynamikę, kontrast, zwrot narracyjny - a to buduje ciekawość i zaangażowanie wśród publiczności. Dlatego nie elimiuj tego słowa - wręcz przeciwnie, używaj go i korzystaj z jego mocy.
Piotr Garlej