Twój szef nie chce byś był storytellerem jak z TEDa

Twój szef nie chce byś był storytellerem jak z TEDa

Ok, więc byłeś na szkoleniu ze storytellingu które przygotował twój dział HR. Naprawdę się w to wciągnąłeś. Trener zachęcał ciebie i twoich kolegów do głębokiego poszukiwania osobistych historii, które moglibyście wykorzystać jako rdzeń waszych prezentacji szkoleniowych. Świetnie ci poszło. Twoja prezentacja rozśmieszyła ludzi, wzruszyła ich, albo przynajmniej była inna. To dobrze.

To było szkolenie.

Tydzień później masz prawdziwą prezentację. Przed szefem. Stosujesz to samo podejście. Osobista historia zaimplementowana. Parę sztuczek także. Piramida Freytaga zastosowana. Emocjonalne pauzy przygotowane.

Wykonałeś prezentację z pewnością siebie.

Twój szef wyglądał na zdezorientowanego.

Wiesz czemu?

Bo wystąpienia TED i spotkania zarządu to dwa różne wszechświaty.

Uważaj.

 

Iluzja TEDa 

Wystąpienia TED to rozrywka zapakowana jako edukacja.

Spotkanie z szefem? Rozmowa, której celem jest podejmowanie decyzji.

Prelegent TED ma 18 minut na zainspirowanie tysięcy.

Twój szef ma 18 minut na podjęcie decyzji wartej 8 milionów złotych.

Inne gry. Inne zasady. Inne cele.

Publiczność TEDa chce coś poczuć. Twój szef chce coś wiedzieć i na tej podstawie wykonać ruch, który przyniesie firmie zysk.

Widzisz różnicę?

 

Czego naprawdę potrzebuje twój szef

Spróbujmy eksperymentu.

Wyobraź sobie że szef pyta: "Czy powinniśmy wejść na rynek niemiecki?"

Ty po szkoleniu ze storytellingu w stylu TED mówisz: "Opowiem ci o mojej babci która przeprowadziła się z Polski do Niemiec w 1982. Nauczyła mnie że granice to tylko linie na mapach..."

Twój szef myśli: "Co tu się do cholery dzieje?"

Czego naprawdę potrzebują:
- Wielkość rynku (liczby, nie nostalgia)
- Koszt wejścia (dane, nie dramat)
- Analiza ryzyka (fakty, nie uczucia)
- Timeline (daty, nie przeznaczenie)

 

Pułapka komunikacji korporacyjnej

Oto co się stało większości ludzi po tym szkoleniu ze storytellingu:

Pomylili osobiste z profesjonalnym. Pomylili angażujące z rozrywkowym. Pomylili storytelling z popisywaniem się historiami.

Twoja osobista historia o babci? Wzruszająca. Podróż twojego produktu od pomysłu do lidera rynku? Adekwatna do sytuacji.

Jedna należy do kategorii pamiętnikowej. Druga należy do prezentacji biznesowej.

Nie twierdzę, by zrezygnować z wszystkich historii. Twierdzę: wybieraj właściwe historie.

 

Prosta komunikacja wygrywa ze złożonym storytellingiem

Oto framework który naprawdę działa w korporacji:

1. Zacznij od odpowiedzi

Nie: "Zabiorę cię w podróż..."

Ale: "Powinniśmy ekspandować do Niemiec. Oto dlaczego."

Zacznij od konkluzji. Potem ją rozwijaj.

2. Użyj danych jako swojej historii

Nie: "Wyobraź sobie świat gdzie..."

Ale: "Dane z Q3 pokazują 23% wzrost w Europie Środkowej."

Chociaż to jeszcze nie to. Spraw by dane opowiedziały historię:

"Dane z Q3 pokazują 23% wzrost w Europie Środkowej. Podczas gdy Europa Zachodnia miała tylko 4%. Kiedy ostatnio jakikolwiek kraj zachodni osiągnął 20% wzrost? 15 lat temu. Kiedy rynek dopiero się rodził."

Widzisz co się stało?

Liczby opowiadają historie. Lepsze historie niż Twoje weekendowe anegdoty.

 

3. Kieruj ku decyzjom

Każdy slajd powinien odpowiadać na: "I co z tego?"

Nie: "To jest interesujące..."

Ale: "To oznacza że powinniśmy zrobić X bo Y."

Jasna przyczyna. Jasny efekt. Jasne działanie.

 

Jedna historia która działa

Jest dokładnie jeden typ historii którego chce twój szef:

Historia transformacji przed/po.

Nie twoja transformacja. Transformacja klienta.

"Firma X miała problem Y. Użyła naszego rozwiązania Z. Rezultat: 40% redukcja kosztów w 6 miesięcy."

To jest storytelling w korporacji.

Trzy elementy:

- Problem (konkretny)

- Rozwiązanie (twój produkt)

- Rezultat (zmierzony)

Babcia niepotrzebna.

 

Czego nauczyłem się w trudny sposób

Spędziłem 10 lat studiując prostotę w komunikacji biznesowej.

Dwa wystąpienia TEDx później, mogę ci powiedzieć jedno:

Scena TED ≠ Sala konferencyjna.

TED celebruje złożoność owiniętą w prostotę. Biznes celebruje prostotę. Kropka.

Twój szef nie chce performera. Twój szef chce kogoś, kto przekaże mu informacje w sposób klarowny, zrozumiały i taki, by mógł łatwo zrozumieć kontekt, a potem na podstawie tych informacji podjąć jakąś decyzję.

 

Czy szkolenia ze storytellingu są zbędne? 

To szkolenie ze storytellingu? Dobre dla morale. Dobre dla budowania zespołu. Dobre do przełamania lodów.

Ale kiedy pieniądze są na stole?

Porzuć piramidę Freytaga. Porzuć emocjonalne pauzy. Porzuć podróż bohatera.

Zamiast tego użyj klarownego przekazu, odpowiednią strukturę i dane, które opowiedzą jakąś konkretną biznesową historię.

Bo twój szef nie chce byś był prelegentem TED.

Twój szef chce byś był kimś kto załatwia sprawy.

A wiesz co załatwia sprawy w korporacji?

Prosta komunikacja.

Nie kolejna historia o Twojej babci.

 

Piotr Garlej

 

PS. A jeśli chcesz wznieść swoją komunikację na najwyższy poziom, sprawdź nasze szkolenie z prezentacji.

 

 

 

Projekt: Studio Prezentacji Realizacja: GeminiSoftnet | Tworzenie stron: Zobacz >> | Pozycjonowanie stron: Zobacz >>
Copyright © 2026 studio-prezentacji.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.