Garr Reynolds to jeden z najciekawszych na świecie ekspertów ds. prezentacji. Ciekawy przede wszystkim z powodu środowiska, w którym tworzy i publikuje: jako Amerykanin, z typowo amerykańskim podejściem do kwestii istoty prezentacji – “główną siłą prezentacji jest przede wszystkim dobra historia” – od lat mieszka i pracuje w Japonii. Proponowana przez Reynoldsa filozofia tworzenia prezentacji przesiąknięta jest więc japońskim umiłowaniem do prostoty, graficznej ascezy i wysublimowanej harmonii nieprzytłoczonej nadmiarem elementów. To filozofia wprost wywodząca się z kultury Wschodu – a źródłem inspiracji w jej wypracowaniu – co wyczytać można już w tytule – stanowiły dla Reynoldsa japońskie ogrody zen. 

Czym jest filozofia zen w projektowaniu prezentacji? To przede wszystkim nastawienie na prostotę formy, lekkość przekazu i dbałość o przestrzeń, która pozwoli na “dużo oddechu”. Reynolds znane wszystkim zalecenie by opowiadać obrazem konkretyzuje w sposób następujący: szukaj takich obrazów, które będą współgrały z resztą komunikatu. A które obrazy współgrają najlepiej? Te, które zawierają dużo wolnej przestrzeni, by można na tej wolnej przestrzeni zakomponować tekst.

To jedna z najcenniejszych lekcji z książki Reynoldsa. Przydatna o tyle, że ma kolosalne znaczenie dla nadania prezentacjom designerskiego sznytu. Wiele bowiem razy stoimy przed dylematem: dać na slajd duże zdjęcie, takie od krawędzi do krawędzi czy może mniejsze? Duże zdjęcie daje większy efekt, ale jeśli damy duże – to gdzie wstawić tekst? Przy wielu kolorowych elementach na zdjęciu tekst będzie nieczytelny, konieczne więc będzie wprowadzenie pod ten tekst apli kontrastowej do koloru czcionki. Z kolei apla, siłą rzeczy, nadaje całemu slajdowi ciężkości, pozbawia go tego “designerskiego sznytu”, który upodobni go do “ogrodu zen” – lekkiego, nieprzeładowanego, harmonijnego. Jednym z rozwiązań jest więc stosowanie takich zdjęć, które zawierają dużo wolnej, jednokolorowej przestrzeni, którą to przestrzeń można wykorzystać na wprowadzenie treści. 

Reynolds przywiązuje ogromną wagę do formy. To designer z krwi i kości, który w designie widzi nie tylko estetykę, ale i sposób na dosadniejsze i bardziej zapamiętywalne sformułowanie przekazu. Skuteczny slajd to więc nie tylko slajd, na który ładnie się patrzy. To slajd, który przede wszystkim dobrze komunikuje treść. 

Bliskie jest więc Reynoldsowi motto Steve’a Jobsa: “usuwając to co mało istotne, dajesz szansę wybrzmieć temu, co niezbędne”. 

Walory edukacyjne książki “Zen prezentacji” to zasługa przede wszystkim obrazków prezentujących slajdy PRZED i PO zmianach. Slajdy PRZED to brzydkie składowiska chaotycznie rozrzuconych informacji, slajdy PO – to już popis nie tyle nawet designerskich umiejętności, ale umiejętności wydobycia z tego gąszczu esencji i nadania jej odpowiedniej oprawy. Co istotne, ta oprawa może być stworzona niekoniecznie przez zawodowego grafika. Wystarczy zdolność patrzenia na swoje prezentacje w duchu zen: kluczem do nadawania treściom przyjaznej dla odbiorców formy jest prostota i umiar. I w tym miejscu Reynolds odsyła do klasycznej książki “The Non-Designers Design Book”.

Wielokrotnie w literaturze amerykańskiej poświęconej tematyce tworzenia prezentacji, natknąłem się na porównania książki Garra Reynoldsa “Zen prezentacji” do książki Nancy Duarte “Slide:ology”. Śmiem twierdzić, że to jednak w książce Reynoldsa można znaleźć o wiele przydatniejsze lekcje, to książka Reynoldsa jest świeższa, bardziej wszechstronna i o wiele celniej trafia w bolączki każdego adepta sztuki prezentacji. Skupia się ona bowiem nie tylko na graficznej stronie prezentacji, ale też wiele miejsca poświęca sposobom umiejętnego formułowania przekazu oraz zakomunikowania go odbiorcom. Z pewnością to jedna z 5 najlepszych książek na świecie poświęcona tematyce prezentacji.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *